Dzień Mundurkowych Stworów
Dla wszystkich mundurkowych stworów nastały wymarzone wakacje. Dzień Celebracji Pierwszego Dnia Laby. Warto dołączyć do celebracji na swój chory sposób i opublikować nowy wpis w 3AKORDACH od ponad … roku! Czas leci. Jednak dziś będzie króciutko, co by mi żyłka w mózgu nie strzeliła od przepracowania.
Czytaj dalej »
Anathema wystąpi na tegorocznym Knock Out Festiwal
Przeglądając festiwalowy repertuar kraju nad Wisłą natknęłam się na informację o pierwszej edycji Knock Out Festiwal. Impreza reklamuje się jako „święto ciężkich brzmień”. O dziwo na liście zaproszonych gości zobaczyłam zespół Anathema. Kolejny występ tej kapeli w Polsce (11 lipiec Kraków) to doskonały pretekst do napisania kilku słów na temat ich muzyki.
Po pierwsze uważam, że Anathema z repertuarem jaki prezentuje na swoich dwóch ostatnich albumach A Fine Day To Exit i A Natural Disaster pasuje do konwencji ciężkich brzmień jak kwiatek do kożucha. Metalową etykietkę przyklejono im po ukazaniu się płyt Serenades i Pentecost, na których było ciężko i ostro i tak już zostali zaszufladkowani. Całkiem niesłusznie. W ciągu ostatnich 10 lat muzyka sygnowana znakiem Anathemy niesamowicie ewaluowała. Bracia Cavanagh przeszli długą drogę od death metalu do rocka progresywnego.
Summer… time time time…

Faith No More
Fish are jumpin’, and the cotton is high,
Patton szaleje po openerowej scenie. Ci, którzy mieli okazję to zobaczyć, z pewnością nie żałują, bo jest czego posłuchać. Mike posiada jeden z najbardziej interesujacych męskich głosów w historii muzyki rockowej. Szczęściarze, którym udało się zdobyć bilety na tegoroczny Opener Festiwal mieli niepowtarzalną okazję zobaczyć Faith No More w pełnym składzie. Grupa po 11 latach ciszy obwieściła światu powrót na scenę. Zrewitalizowani, w doskonałej muzycznej formie pozostawili daleko w tyle gwiazdy obecne tego dnia na festiwalowej scenie. Zagrali m.in. Easy, Be Aggressive, Evidence, We Care A Lot, King For A Day oraz Ashes to Ashes jak dla mnie wymarzony set.
Kto nie był, niech posłucha…
Kolaborować z hip-hopem albo nie? Oto jest pytanie!

Okładka płyty Judgment Night (1993)
Z wielkim zainteresowaniem przeczytałem artykuł mojej koleżanki o kolaboracji Chrisa Cornella z hiphopowcami. Z jeszcze większym zainteresowaniem przesłuchałem opisywaną płytę Scream. Faktycznie mimo wielkich starań i możliwości wokalnych Chrisa współpraca z Timbalandem nie wyszła mu na dobre. Jednakże współpraca weterana muzyki grunge z hip-hopem przypomniała mi podobny eksperyment. Dodam, że bardzo, bardzo udany eksperyment.
PUNK’S NOT DEAD

Brudne Dzieci Sida
Podczas sprawdzania czy nasz blog już jest „widoczny” przez wyszukiwarkę Google zauważyłem, że w wynikach wyszukiwania 3akordy nie są samotne. Podczas uruchamiania bloga myśleliśmy, że nazwa nasza jest dość unikalna i oryginalna jednak okazało się coś innego.
Posłuchaj nowej piosenki Pearl Jam!
Zespół Pearl Jam zakończył pracę nad nowym albumem. Wydawnictwo nosi tytuł Backspacer i ukaże się w sklepach jesienią. Premierowe wykonanie pierwszego utworu z nowej płyty miało miejsce 1. czerwca 2009 w programie Conana O’Briena Tonight Show. Piosenka nosi tytuł Got Some.
Latem zespół przyjedzie na 4 koncerty do Europy. 13 sierpnia zagrają w Rotterdamie, 15 sierpnia w Berlinie, a 17 sierpnia w Manchesterze i dzień później w Londynie.
Jeszcze kilka słów o “I will survive”
W tym miejscu miała pojawić się informacja o premierowym wykonaniu nowego kawałka Pearl Jam, ale ten post będzie musiał jeszcze chwilę zaczekać. Artykuł o zespole CAKE sprowokował mnie do zatrzymania się przy jednej z interpretacji piosenki I will survive Glorii Gaynor. Zwykła dziennikarska rzetelność nie pozwala przejść bezinteresownie obok wykonania, które przekuło kiczowaty, dyskotekowy hit lat ’70 w sztukę.
O ile zespół CAKE w swej interpretacji całkiem zręcznie posłużył się konwencją pastiszu, wpisując I will survive w nurt piosenki gejowskiej, o tyle to wykonanie podszyte jest doskonałą aktorską interpretacją tekstu.
Czytaj dalej »
Eklektyczne ciastko
Dawno, dawno temu jeszcze kiedy MTV była muzyczną telewizją (a nie zlepkiem reality badziewia) ujrzałem teledysk utworu I will survive w nowej aranżacji (oryginalnie wykonywany przez Glorię Gaynor). Nowa wersja mnie po prostu zabiła. Świetny mocny wokal, aczkolwiek wykonywany z pewną nonszalancją, proste hipnotyzujące riffy gitarowe i rewelacyjna trąbka (o basie nie wspominam, ale też fantastyczny). Jeszcze nie wiedziałem kto zacz, ale już mi się podobało.
The Pink Side of the Moon

Nick Drake
Niedoceniany za życia, chorobliwie nieśmiały Nick Drake 35 lat po śmierci trafił na pierwsze miejsce rankingu tygodnika Billboard.
Miał zaledwie 20 lat, kiedy nagrał swój pierwszy album Five Leaves Left (1969). Rok później ukazała się jego druga płyta Bryter Layter. Obie przeszywające szczerymi tekstami, wypełnione melancholijnym brzmieniem i pełnym uroku melodyjnym głosem Drake’a, przeszły praktycznie bez echa. Brak koncertów powodowany chorobliwą nieśmiałością artysty skazał na artystyczny niebyt także trzecią płytę Pink Moon. Drake cierpiący na chroniczną depresję nagrywał w studio nocami, jedynie w towarzystwie dźwiękowca, odwrócony do ściany ze względu na swoją nieśmiałość. Po wydaniu trzeciego albumu Drake planował porzucić muzykowanie i zostać… programistą. Rzeczywistość nie była aż tak różowa. Drake pogrążony w ciężkiej depresji zmarł w 1974 roku z powodu przedawkowania antydepresantów.
Niedoceniany za życia, po śmierci stał się inspiracją m.in. dla Briana Molko, grupy REM, Norah Jones. Do fascynacji twórczością Drake’a przyznają się także chłopcy z Myslovitz.
Dwa lata temu kompilacja najlepszych utworów Nicka Drake’a Way to Blue trafiła na listę najsmutniejszych albumów wszech czasów magazynu The Rolling Stone.
Czytaj dalej »
Król mroku i mistrz autodestrukcji mówią do Was co za piękny świat
„I see trees of green, red roses too.
I see them bloom for me and you,
and I say to myself - what a wonderful world.”
„Widzę zielone drzewa, i czerwone róże.
Widzę jak kwitną dla mnie i ciebie,
I mówię do siebie - co za piękny świat!”
Któż z nas nie zamyślił się nad utworem What a Wonderful World wykonanym przez Louisa Armstronga i specjalnie dla niego napisanym? Ręka do góry. Dobra proszę opuścić, pełna zgoda. Prosty utwór i jakże proste acz ważne przesłanie. Cieszmy się życiem, cieszmy się każdą chwilą i codziennymi sprawami. Kwieciem za oknem, chmurami na niebie. Słucham i mówię do siebie – co za piękny świat. O popularności piosenki niech świadczy duża ilość różnorakich interpretacji i wykorzystania jej w wielu filmach. Celine Dion, Katie Melua, Eva Cassidy, Rod Stewart i jakże rock’n’rollowy Joey Ramone to tylko kilka przykładów gwiazd, którzy zmierzyli się z kultowym standardem. Jednym wyszło lepiej, drugim gorzej jednak nikt tego nie wykonał tak jak Oni.

NAJNOWSZE KOMENTARZE